![]() |
|
2012 |
"(...) Wyznała", czyli dzieje miasta miłości.
"(...) Wyznała", czyli dzieje miasta miłości.
Jako stała i nieodzowna korespondetka z miasta Lublina mam niebywały zaszczyt zaprezentować Czytelnikom (a także Czytelniczkom) skądinąd ciekawą animację dokumentującą, zdawałoby się, proces powstawania słynnego arcydzieła Miasto miłości. Okazuje się jednak, że ta niekończąca się orgia ruchu i obrazu sygnalizuje nowe tropy interpretacyjne Dzieła, pomocne być może szczególnie dla krytyczek pokroju Gabrieli Rybak, która popełniła swego czasu ciekawy tekst o "lodziarzach" pod interesującym tytułem Lublin - miasto kulturalne (http://bil-art-teksty.blogspot.com/2011/05/lublin-miasto-kulturalne.html), o tropie tym zaś najlepiej zaświadczają słowa samej Goldy Jahweszuk, która zauważyła przy okazji wernisażu owej animacji: Do tej pory w ogóle nie rozumiałam "Miasta miłości" - wyznała - Animacja ta jednak pozwoliła mi odgadnąć zamysł Artystki, która swoim Arcydziełem chciała pokazać nam wszystkim rozwój osadnictwa w rejonie miasta Lublina od grodu na wzgórzu Czwartek aż po dziś dzień. ![]() Relacjonowała jak zwykle Eva Schnerb. chocogarcon 2012-01-04 23:21:43 skomentuj (1) CHOCOMAGAZYN #2
CHOCOMAGAZYN #2
Jako stała korespondentka z miasta Lublina, donoszę
serdecznie i uprzejmie, iż drugi numer Chocomagazynu, którego uroczysta
premiera miała miejsce na festiwalu POMADA w mieście stołecznym Warszawie,
dostępny jest już w wersji on-line. O ile możliwość wejścia w posiadanie
ekskluzywnej wersji papierowej miała zaledwie garstka około osiemdziesięciu
osób (co spowodowane było ograniczoną ilością egzemplarzy rzeczonego pisma), o
tyle wariant elektroniczny może posiadać, a nawet przeczytać każdy. Na
szczególną uwagę zasługuje w moim mniemaniu trzecia część magazynu, na którą
składają się frazy z wyszukiwarki internetowej, po których internauci trafiali
na witrynę chocogarcon.blog.pl, a także wspaniałe komentarze, które gros fanów
pozostawił pod niezliczonymi wpisami.
Byłam w warszawskim Planie B, gdzie została umieszczona instalacja promująca Chocomagazyn – wyznała przy okazji internetowej premiery Teresa de Lorsange – Nigdy wcześniej nie przyszło mi bawić w mieście stołecznym, dlatego czułam się nieco podenerwowana. Na miejscu poznałam sympatycznego i, jak mi się z początku wydawało, uczciwego mężczyznę, który od razu zachwycił mnie swoją otwartością, serdecznością i pogodą ducha. Mężczyzna ów, który przedstawił mi się jako Karol, miał około trzydziestu lat, odznaczał się na tle innych gości wzorcową elegancją, zadbaniem i kulturą osobistą, dodatkowymi jego atutami była niezwykle przystojna twarz i oczy, które wyrażały jedynie dobro i szlachetność. Mój nowy znajomy – kontynuowała – zauważył z pewnością moje skrępowanie obcym środowiskiem, dlatego powziął postanowienie objęcia mnie swoistą kuratelą towarzyską; nie odstępował mnie tego wieczora na krok, bawił interesującymi rozmowami natury moralnej, zapoznawał z szeregiem ciekawych osobistości i nie pozwalał bym choć przez chwilę czuła się nieswojo. Mój Boże, myślałam, nigdy bym nawet nie podejrzewała, że poznam w tym miejscu osobę tak życzliwą i przychylną, tak ciepłą i inteligentną, a jednocześnie tak bezinteresowną i przyjazną! Ach, jak bardzo się myliłam… jakże naiwna i otumaniona przez jego sofizmaty byłam, jak głupia i bezmyślna przyszło mi przekonać się dopiero po północy, gdy po godzinach wspaniałych rozważań i doskonałej zabawy, mężczyzna ów zaproponował, że odprowadzi mnie do hotelu. Zmylona przez jego pokrętne strategie i udawaną życzliwość, przystałam na tę propozycję bez cienia sprzeciwu, licząc w duchu, iż uszanuje on moją cnotę z równym dostojeństwem co w Planie B. Ponieważ mój hotel znajdował się na Pradze, Karol zaproponował, że po drodze pokaże mi uroki stołecznej rzeki, która nocą podobno wygląda niezwykle majestatycznie, na co znów bez wahania się zgodziłam. Kiedy znaleźliśmy się na nadbrzeżu, mój „opiekun” niespodziewanie zmienił się z duszy towarzystwa w osobę zniecierpliwioną, a nawet opryskliwą, na moje pytania odpowiadał niechętnie i zdawkowo, wyraźnie czegoś wyczekując. Po kilku minutach dostrzegłam zbliżającą się do brzegu łódkę, na której pokładzie siedziało dwóch zamaskowanych drabów. „Wsiadaj Tereso albo zginiesz!”, powiedział stanowczo Karol, po czym pochwycił mnie i bezlitośnie rzucił na brudny pokład łodzi. „Ta mała kurwa przyszła do Planu B zobaczyć Chocomagazyn”, rzekł do swoich towarzyszy, po czym ci dwaj skrępowali mnie brutalnie ciasnymi sznurami, zakneblowali i zasłonili przepaską oczy. Wyraźnie poczułam, że odbiliśmy od brzegu, a ponieważ nie słyszałam wytężonej pracy wioseł, wywnioskowałam, że płynęliśmy w dół rzeki. Ta koszmarna podróż trwała kilkanaście minut, w jej trakcie trzej bandyci nie odezwali się ani słowem, co jeszcze bardziej potęgowało mój strach i przerażenie. Po jakimś czasie poczułam, że łódź dobija do brzegu, następnie wyciągnięto mnie i wleczono po plaży, by potem wrzucić bestialsko do jakiejś komory, która, o czym przekonałam się po usłyszeniu gwaru silnika, okazała się być bagażnikiem samochodu. Związana, wleczona w nieznanym kierunku, przerażona do granic możliwości i upokorzona fatalnymi warunkami transportu, nie pozostało mi nic innego, jak oddać się modlitwie. Mimo niemożności złożenia dłoni na znak wiary i oddania Wszechmogącemu Bogu i wbrew zakneblowaniu, recytowałam najgłośniej i najwyraźniej jak mogłam w tak fatalnej sytuacji wszystkie znane mi modlitwy. Błagając Boga Ojca o ratunek i obiecując Mu moje wieczne oddanie i nieskończoną wiarę, nie zorientowałam się, iż podróż dobiegła końca; uświadomiłam to sobie dopiero, gdy trzej bandyci otworzyli bagażnik i wywlekli mnie na zewnątrz. Słysząc moje rozpaczliwe próby modlitwy, poczęli mnie bezwstydnie wyśmiewać i obrażać Wszechmogącego. „Mój Boże!”, myślałam, „Wybacz tym bezbożnikom, gdyż pobłądzili w grzechu ateizmu!”. „Ty mała kurwo!”, poznałam głos Karola, będąc wciąż skrępowana i przepasana opaską na czach, „Ty łajdaczko! Twój Wszechmogący Bóg nie tylko nie jest zainteresowany twoimi tarapatami, ale przede wszystkim nie istnieje, jest jedynie wymysłem zatrutych religijnymi fekaliami umysłów, które za sprawą tego wynaturzenia zatraciły całkowicie zdolność do myślenia i zamieniły się w bezładną masę kału. Jedyną siłą – kłamał bezwstydnie – której należy się jakakolwiek cześć i szacunek jest beznamiętna natura, a raczej przypadkowe i pozbawione kierunku oraz celu procesy naturalne, za których sprawą pojawiłaś się na świecie i, jeśli nie zrobisz, co każę, znikniesz z niego, by rozłożyć się na garść atomów i przepaść na zawsze”. Gdy skończył ten kłamliwy wywód, polecił dwóm oprychom przenieść mnie w jakieś bliżej nieokreślone miejsce, następnie rozwiązać, wyjąć knebel i zdjąć przepaskę z moich oczu. „Oto miejsce twojej pokuty, Tereso!”, oznajmił mi Karol, po czym zapalił pojedynczą żarówkę. W półmroku dostrzegłam pomieszczenie przypominające obmierzłą piwnicę, klęczałam na zimnej i twardej podłodze, po obu moich stronach znajdowały się dwa nieprzyjazne oprychy, a naprzeciwko mnie w fotelu obitym skórą siedział mój oprawca. „Wyznam ci coś, Tereso…”, zaczął Karol, „Jestem homoseksualistą i jeśli cokolwiek brzydzi mnie bardziej niż twoja podła płeć, jest tym wiara religijna. Od razu zauważyłem w Planie B, że jesteś przyjezdna, nikt spośród warszawiaków, a tym bardziej tych spedalonych gówniarzy nie wierzy już we Wszechmogącego Boga, ich katolickie korzenie dawno już wyschły, przez co osoby te są dla mojej bestialskiej natury zupełnie nieatrakcyjne. Jestem w stanie zawiązywać z nimi związki oparte na szczerym uczuciu, szacunku i przywiązaniu, jednakże z powodu ich ateizmu, nie mogę z nimi zaspokoić moich chorych, sadystycznych fantazji, przez co bardzo cierpi moje życie seksualne. Znajdujemy się w ścisłym centrum Warszawy, jednakże nikt nie wie o istnieniu tego lochu, jesteś więc skazana na moją łaskę. Prawdopodobnie umrzesz tutaj, Tereso. Nie mam jednak zamiaru pozbawić cię życia od razu. Najpierw będziesz brutalnie gwałcona przez moich biseksualnych towarzyszy, których bezwzględna natura obdarzyła najdłuższymi, najgrubszymi i najbardziej nienasyconymi penisami; następnie poddawana najbardziej wyrafinowanym torturom: bita, podduszana, maltretowana w miejscach intymnych za sprawą sztyletów, wosku a nawet rozjuszonych zwierząt, penetrowana w każdy możliwy otwór cielesny nieostruganymi kijami, metalowymi prętami i kijami bejsbolowymi; na koniec zaś posłużysz moim przyjaciołom za sedes, na który oddadzą wszystkie swoje potrzeby fizjologiczne. Jeżeli podczas tych kaźni okażesz choćby cień jakichkolwiek praktyk religijnych, zostaniesz bestialsko zabita, a twoim ostatnim widokiem będzie mój orgazm, do którego doprowadzi mnie twoje cierpienie. Twoim jedynym ratunkiem jest zatem szczere wyrzeczenie się Boga, Tereso! Uratujesz swoje życie jedynie, jeśli odrzucisz ten bezwstydny sofizmat i oddasz się bez reszty wulgarnemu ateizmowi! Gwałćcie ją!”, rzucił do swoich towarzyszy. Przez trzy tygodnie poddawana byłam w tym ponurym lochu najbardziej ohydnym, plugawym, bestialskim i pozbawionym resztek miłosierdzia praktykom. Gwałcono mnie i torturowano, pozbawiano mnie godności osobistej obrzucając fekaliami i każdym innym rodzajem nieczystości. Jednocześnie wyzywano najgorszymi kalumniami Najwyższego Boga, chcąc wzbudzić we mnie wobec Niego odrazę lub sprowokować szczerą modlitwę za ich grzechy. Przez cały ten czas ani razu jednak nie zdradziłam się z jakimikolwiek praktykami religijnymi, oddając cześć Bogu jedynie w swojej duszy, co rozjuszyło moich oprawców do tego stopnia, że sami nawrócili się na wiarę katolicką i darowali mi życie. chocogarcon 2011-07-02 23:32:52 skomentuj (1) Nieziemskie wręcz znalezisko.
Niziemskie wręcz znalezisko. "Co to kurwa?!".
Jako stała i jak dotąd niezastąpiona korespondetka z miasta Lublina, pragnę donieść o niesamowitym znalezisku, którego dziś w godzinach wczesnoporannych dokonał redakcyjny homoseksualista, przystojny Bogdan Mozer. Mozer, młody i obiecujący robotnik fizyczny, udając się na swój posterunek, natknął się na zboczu niebezpiecznego osuwiska skalnego na owianą aurą tajemnicy kopertę.
ZNACZY SIĘ JAK SZEDŁEM DO ROBOTY TO PATRZĘ I POMYŚLAŁEM CO TO KURWA JEST BO LEŻAŁO NA TAKIEJ GÓRCE TO PODNIOSŁEM I ZAJRZAŁEM DO ŚRODKA A TAM CHOCOMAGAZYN I COŚ ŻE POMADA CHCIAŁEM WYRZUCIĆ BO DZIWNE MI SIĘ TO WYDAŁO ALE WZIĄŁEM I DAŁEM OJCU!!!!!!! Szanowni Państwo! - wyznał Zbigniew Mozer, ojciec Bogdana - Nazywam się Zbigniew Mozer, jestem archeologiem i homoseksualistą. Potwierdzam, że dziś, w godzinach porannych, grupa robotników fizycznych wykonujących rutynowe prace konstrukcyjno budowlane, natknęła się w sektorze A03-8B placu budowy czterokondygnacyjnego obiektu mieszkalnego na zdumiewające znalezisko. Artefakt ów - dodał - okazał się być szarą, czy może szaro-brunatną kopertą w rozmiarze zbliżonym do formatu A4, w której znajdował się przedmiot, jak wierzę celowo w niej umieszczony, podpisany jako "Chocomagazyn #2". Po wstępnej i nieco pobieżnej analizie śmiem postawić hipotezę, iż przedmiot ten jest ściśle powiązany z witryną chocogarcon.blog.pl i Inicjatywą Pomada. Karta wetknięta w zafoliowaną kieszeń koperty informuje nas, iż "Więcej 4-12. 06 2011 na POMADZIE w Planie B (al. Wyzwolenia 18) w mieście Warszawie". O ile zwykłej komentatorce i żurnalistce wolno wyciągać jakiekolwiek wnioski, pragnę zauważyć, że z tajemnych inskrypcji zawartych na sekretnej kopercie jasno wynika, iż papierowe wydanie drugiego numeru "Chocomagazynu" zostanie zaprezentowane na festiwalu POMADA, który będzie odbywał się w Warszawie w dniach 3-12 czerwca br. Poniżej znajdziecie Państwo niezwykle dramatyczny film dokumentujący w sposób skrajnie brutalistyczny moment odnalezienia "Chocomagazynu". Polecam także uważne przestudiowanie linku: http://www.pomada.info.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=56&Itemid=101 , a także całej witryny Inicjatywy Pomada. Pozdrawiam, życzę miłego oglądania i zapraszam na Pomadę. Komentowała, relacjonowała i wysnuła wnioski jak zwykle Eva Schnerb. ![]()
P. S.
Zachęcam także niezwykle serdecznie do zapoznania się z bardzo ciekawym tekstem krytycznym, który na temat "Miasta miłości" i festiwalu Transeuropa napisał Szymon Pietrasiewicz, kurator wystawy "Miasto miłości". Autor porusza szereg interesujących zagadnień i stara się przełamać błahą i niegodną rozumnej istoty ludzkiej, pozbawioną logiki i jakiegokolwiek sensu etykietkę banalnego skandalu. Tekst znajduje się pod adresem: http://bil-art-teksty.blogspot.com/2011/05/naga-sztuka.html chocogarcon 2011-05-25 06:59:36 skomentuj (5) Intrygująca recenzja
Intrygująca recenzja "Miasta miłości" o jeszcze bardziej intrygującym tytule. "(...) układ, wersja, definicja, opatrzenie, opłacenie (...) urban legends".
Jako stała korespondentka z miasta Lublina, a także posiadaczka dostępu do sieci Internet i czynna użytkowniczka "net-u", pragnę zachęcić Państwa do zapoznania się z w pewnym sensie ciekawą recenzją "Miasta miłości" autorstwa młodego krytyka sztuki, Michała Czyża. Tekst, o wielce wymownym tytule "Bajanie otwartej konserwy, czyli o skandalu, którego nie było" znajdziecie Państwo pod adresem http://bil-art-teksty.blogspot.com/2011/05/bajanie-otwartej-konserwy-czyli-o.html#comments.
Trudno postmoderniście wiedzieć co to prawda - wyznał młody autor recenzji - i o jaki jej układ, wersję, definicję, opatrzenie, a przede wszystkim opłacenie miałoby chodzić. (...) A czytajcie uważnie, bowiem tak powstają urban legends. Młodość ma swoje wielkie plusy - stwierdziła przyjaźnie Artystka - ma także minusy. Być może jednym z nich jest nieodparta chęć dzielenia się swoimi przemyśleniami. chocogarcon 2011-05-19 16:38:50 skomentuj (4) "Powiedzieć wszystko..."
"Powiedzieć wszystko..."
Niebawem minie ni mniej, ni więcej równo tydzień od
spektakularnego odsłonięcia „Miasta miłości”, które wzbudziło feerię
kontrowersji i falę polemik nim jeszcze zostało oficjalnie zaprezentowane. Cóż
więcej można powiedzieć o pracy, która zbrukała spermą splamione krwią pomniki
miasta Lublina, o dziele, które do cna wzburzyło Piłsudczyków, reklamodawców,
radnych szeroko pojętej prawicy i homoseksualistów? Co jeszcze można dodać do
tak doskonale udokumentowanych i okraszonych słusznymi komentarzami internautów
relacji prasowych, audiowizualnych, a przede wszystkim odczuć moralnych
uczestników odsłonięcia w Homo Faber? W przypadku dzieła tak dostojnego
chciałby się jednak powiedzieć wszystko, a wciąż nierozwiązana pozostaje
zagadka tajemniczych związków enigmatycznego Manuskryptu Mozera i „Miasta
Miłości”.
Dokładnie przestudiowałam Manuskrypt – zdradziła po raz kolejny Patrycja Fistman – ku mojemu zdumieniu okazało się, że na ostatniej jego stronnicy umieszczono zaszyfrowany, ale dokładnie wyróżniający się adres internetowy, pod którym praca znajdowała się od co najmniej 18 marca bieżącego roku. Oznacza to, że już od prawie dwóch miesięcy każdy mógł zobaczyć „Miasto miłości” – wtrąciła – wystarczyło wykonać prostą operację intelektualną. Nie bez kozery – stwierdziła Artystka – w manuskrypcie znalazły się widoczne także na pracy fantastyczne ryciny kwiatowe. Wiele osób uznało, że praca jest oburzająca, ohydna, obrzydliwa i sprośna, tymczasem mi chodziło tylko o to, aby pokazać, że w całym Lublinie jest tak pięknie jak w Ogrodzie Botanicznym. Jak wyznała Artystka, pierwsze prace nad „Miastem Miłości” rozpoczęła już 27 listopada 2010 roku: Pierwsze prace nad „Miastem Miłości” rozpoczęłam już 27 listopada 2010 roku. Taką datą opatrzony jest mój odręczny projekt, który zobaczycie Państwo niżej. Nie różni się on bardzo od finalnego efektu, który uzyskałam około 10 lutego 2011 roku, a zatem po przeszło dwu miesiącach wytężonej pracy. Mam nadzieję – dodała – że słuszne oburzenie wszystkich tych środowisk: Piłsudczyków, radnych, reklamodawców, internautów, gejów i lesbijek przyczyni się do zawarcia unii pomiędzy nimi, rodzaju społecznej umowy, która na przekór wspominanej przeze mnie w płomiennym wystąpieniu cywilizacji śmierci, zakopie okopy pogardy, rozbije mury nienawiści i odnowi oblicza ludzi, tych ludzi. Relację zdała jak zwykle Eva Schnerb, korespondentka z miasta Lublina. ![]() Ryciny znane z Manuskryptu widoczne na obrazie ![]() Ostatnia karta Manuskryptu z zaszyfrowanym, acz wyróżniającym się adresem, pod którym od co najmniej 18 marca bieżącego roku znajdowała się praca. ![]() Cyfrowo poprawiony wycinek z ostatniej karty Manuskryptu. ![]() Wstępny projekt Arcydzieła MIASTO MIŁOŚCI chocogarcon 2011-05-16 00:22:58 skomentuj (1) Garść poczytnych informacji chocogarcon 2011-05-10 23:54:55 skomentuj (2) "Myśmy w Lublinie jeszcze nigdy czegoś takiego nie mieli!".
"Myśmy w Lublinie jeszcze nigdy czegoś takiego nie mieli!".
http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110509/LUBLIN/173453420 chocogarcon 2011-05-10 03:12:11 skomentuj (1) |
POEZJE BOGDANA MOZERA Unia Lubelska FILMY REMY WEREMSKIEJ Apoteoza Jej Performatywności Unia Lubelska Ostatni Posiłek Bitwa pod Grunwaldem TWÓRCZOŚĆ ARTYSTKI Miasto Miłości Ile lat Alegoria Nauk Piramida gejów Tryptyk Sebastianowy I Tryptyk Sebastianowy II Tryptyk Sebastianowy III Kwiaty Polskie Apoteoza Jej Performatywności Miasto Ruin Unia Lubelska Noc Kultury Lublin 2010 Polonia Róże Heliogabala, praca jubileuszowa Uczta, praca jubileuszowa Sybaris 510, praca jubileuszowa Wieloryby, praca jubileuszowa Autoportret jako "Wędrowiec nad morzem mgieł" Caspara Davida Friedricha Exodus, Tryptyk I, Pustostan z Sową Minerwy Exodus, Tryptyk II, Lubelski Baobab Exodus, Tryptyk III, Topos: Artemizjon Park Ludowy - Tryptyk I Park Ludowy - Tryptyk II, Drzewo Poznania Się Park Ludowy - Tryptyk III Ostatni Wysiłek/Ostatni Posiłek? Stuosiemdziesięciopięcio centymetrowa rzeźba/Spedalenie Wybitne Arcydzieło/Akademia Lubelska Pokaźne Dzieło/Bitwa pod Grunwaldem Grubasy CHOCOMAGAZYN #2 #1 zaleca się użyć funkcji "zapisz element docelowy jako" kontakt chocogarcon@o2.pl |