"Powiedzieć wszystko..."



"Powiedzieć wszystko..."

Niebawem minie ni mniej, ni więcej równo tydzień od spektakularnego odsłonięcia „Miasta miłości”, które wzbudziło feerię kontrowersji i falę polemik nim jeszcze zostało oficjalnie zaprezentowane. Cóż więcej można powiedzieć o pracy, która zbrukała spermą splamione krwią pomniki miasta Lublina, o dziele, które do cna wzburzyło Piłsudczyków, reklamodawców, radnych szeroko pojętej prawicy i homoseksualistów? Co jeszcze można dodać do tak doskonale udokumentowanych i okraszonych słusznymi komentarzami internautów relacji prasowych, audiowizualnych, a przede wszystkim odczuć moralnych uczestników odsłonięcia w Homo Faber? W przypadku dzieła tak dostojnego chciałby się jednak powiedzieć wszystko, a wciąż nierozwiązana pozostaje zagadka tajemniczych związków enigmatycznego Manuskryptu Mozera i „Miasta Miłości”.

Dokładnie przestudiowałam Manuskrypt – zdradziła po raz kolejny Patrycja Fistman – ku mojemu zdumieniu okazało się, że na ostatniej jego stronnicy umieszczono zaszyfrowany, ale dokładnie wyróżniający się adres internetowy, pod którym praca znajdowała się od co najmniej 18 marca bieżącego roku. Oznacza to, że już od prawie dwóch miesięcy każdy mógł zobaczyć „Miasto miłości” – wtrąciła – wystarczyło wykonać prostą operację intelektualną.

Nie bez kozery – stwierdziła Artystka – w manuskrypcie znalazły się widoczne także na pracy fantastyczne ryciny kwiatowe. Wiele osób uznało, że praca jest oburzająca, ohydna, obrzydliwa i sprośna, tymczasem mi chodziło tylko o to, aby pokazać, że w całym Lublinie jest tak pięknie jak w Ogrodzie Botanicznym.

Jak wyznała Artystka, pierwsze prace nad „Miastem Miłości” rozpoczęła już 27 listopada 2010 roku:

Pierwsze prace nad „Miastem Miłości” rozpoczęłam już 27 listopada 2010 roku. Taką datą opatrzony jest mój odręczny projekt, który zobaczycie Państwo niżej. Nie różni się on bardzo od finalnego efektu, który uzyskałam około 10 lutego 2011 roku, a zatem po przeszło dwu miesiącach wytężonej pracy. Mam nadzieję – dodała – że słuszne oburzenie wszystkich tych środowisk: Piłsudczyków, radnych, reklamodawców, internautów, gejów i lesbijek przyczyni się do zawarcia unii pomiędzy nimi, rodzaju społecznej umowy, która na przekór wspominanej przeze mnie w płomiennym wystąpieniu cywilizacji śmierci, zakopie okopy pogardy, rozbije mury nienawiści i odnowi oblicza ludzi, tych ludzi.

Relację zdała jak zwykle Eva Schnerb, korespondentka z miasta Lublina.


Ryciny znane z Manuskryptu widoczne na obrazie

Ostatnia karta Manuskryptu z zaszyfrowanym, acz wyróżniającym się adresem, pod którym od co najmniej 18 marca bieżącego roku znajdowała się praca.

Cyfrowo poprawiony wycinek z ostatniej karty Manuskryptu.


Wstępny projekt Arcydzieła

MIASTO MIŁOŚCI


chocogarcon 2011-05-16 00:22:58
skomentuj (1)